50-lecie święceń kapłańskich ks. Jana Droba!

„Wielkie dzieła rodzą się z małych ziaren i wielkich serc…”
Dzisiaj bardzo ważny dzień dla całego środowiska Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Równo 50 lat temu święcenia kapłańskie przyjął ks. prałat Jan Drob, kapłan Archidiecezji Katowickiej i jeden z Ojców Założycieli Fundacji.
Dla fundacyjnej rodziny to nie tylko piękny Złoty Jubileusz, ale przede wszystkim okazja do ogromnej wdzięczności. Jako współtwórca i wieloletni Członek i Przewodniczący Zarządu Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, ks. Jan Drob położył fundamenty pod tę inicjatywę. Dzięki niemu dziś wielu stypendystów może rozwijać swoje pasje, uczyć się i wzrastać w duchu nauczania św. Jana Pawła II.

Z tej okazji przypominamy rozmowę z ks. prałatem Janem Drobem przeprowadzoną przez Magdalenę Kreter-Bartkiewicz opublikowaną w specjalnym, jubileuszowym wydaniu Biuletynu „DO DZIEŁA!”

 

Warto czekać 25 lat Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” z perspektywy księdza prałata Jana Droba

Magdalena Kreter-Bartkiewicz: – Jako współzałożyciel, członek zarządu i jego przewodniczący w latach 2008–2016, jakie momenty w historii Fundacji uznałby Ksiądz Prałat za kluczowe?

Ksiądz prałat Jan Drob: – Pierwszy taki moment to rozpoczęcie procesu organizacji Fundacji, który przypadł na niełatwe czasy. Chociaż idea powołania Fundacji zrodziła się z głębokiej wdzięczności dla Jana Pawła II i pragnienia upamiętnienia Jego pontyfikatu, spotkała się z pewnymi wątpliwościami ze strony Konferencji Episkopatu – zwłaszcza jeżeli chodzi o zapewnienie stabilności finansowej. Wiadomo było, że pozostałe po pielgrzymce Jana Pawła II środki finansowe od darczyńców nie zaspokoją wszystkich potrzeb, zwłaszcza programu stypendialnego. Główną obawą była konieczność dokonywania ewentualnego wyboru stypendystów spośród tych, którzy spełniają wymagane kryteria regulaminowe, co potencjalnie mogłoby dzielić społeczności małych miejscowości. W tym miejscu należy podkreślić zasługi ówczesnego prymasa, kardynała Józefa Glempa, którego autorytet i zaangażowanie były niezwykle ważne dla uzyskania poparcia ze strony Konferencji Episkopatu Polski. Nieocenionym wsparciem dla mnie jako współorganizatora powoła Fundacji było również zaangażowanie arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, dostrzegającego potrzebę wspierania rozwoju młodych ludzi, a także wrażliwość na potrzeby młodych ludzi biskupa Jana Chrapka. O ile rok 2000 był w Polsce okresem względnej stabilizacji w relacjach między rządem a Kościołem Katolickim, o tyle kolejny rok przyniósł przełom. Wybory parlamentarne doprowadziły do zmiany władzy, a w debatach publicznych pojawiły się tematy etyczne i światopoglądowe W całej ostrości wybrzmiewała dyskusja o obecności religii w szkołach i sprawa finansowania Kościoła przez Państwo. To był trudny czas dla nowopowstałej Fundacji, która miała z wieloma instytucjami podpisane długoterminowe umowy na stałe dofinansowywanie programu stypendialnego. Ta zmiana kontekstu politycznego spowodowała, że wielu donatorów rezygnowało ze współpracy. Musieliśmy pomyśleć o innych rozwiązaniach i tak narodził się Dzień Papieski, którego elementem jest kwesta na rzecz funduszu stypendialnego. Początkowo mieliśmy obawy dotyczące akceptacji tej inicjatywy w parafiach. Zastanawialiśmy się, jak wytłumaczyć sens darowizn tam, gdzie nie było bezpośrednich beneficjentów. Nawet jeżeli gdzieś wśród parafian pojawiały wątpliwości, to w ogólnym wymiarze z każdym rokiem wspierało program coraz więcej osób indywidualnych. Kolejnym kluczowym etapem rozwoju Fundacji była organizacja obozów dla stypendystów, ale o tym przedsięwzięciu najlepiej opowiedzą absolwenci Fundacji.

– Wróćmy do początków. Organizacja spotkania dla setek stypendystów w jednym miejscu to duże przedsięwzięcie logistyczne.

– Najpierw trzeba było znaleźć lokalizację i uzyskać zgodę władz miasta. Naszą wielką radością był fakt, że władze lokalne, pomimo pojawiających się w pierwszej chwili wątpliwości czy obaw, podejmowały wyzwanie. Bo to jest spore wyzwanie: organizacja noclegów, wyżywienia, służb porządkowych, zabezpieczenia medycznego i całej sfery szeroko rozumianego bezpieczeństwa. Oczywiście w organizację włączali się stypendyści i wolontariusze. Dla mnie największą satysfakcją były wspólne podsumowania organizacji tych spotkań, podczas których władze miast podkreślały wyjątkowość młodzieży, zwłaszcza jeżeli chodzi o ich wysoką kulturę osobistą, dyscyplinę i bardzo dobrą współpracę.

– Jakie są największe sukcesy programu stypendialnego?

– Z punktu widzenia osoby, która współtworzyła Fundację jednym z najważniejszych sukcesów jest fakt, że program stypendialny funkcjonuje od 25 lat (i oby jak najdłużej był kontynuowany). Patrząc na poszczególne obszary, które obejmuje – każdy jest sukcesem. Wyrównywanie szans edukacyjnych poprzez wsparcie finansowe na pokrycie kosztów nauki było bardzo ważne tak 25 lat temu, jak i dziś. Stypendyści otrzymują nie tylko pieniądze. Uczestniczą także w programach formacyjnych, które rozwijają ich kompetencje społeczne i duchowe. Nie znam innego programu stypendialnego uzyskującego taką synergię. Dużym sukcesem jest zasięg – program dociera do wszystkich 40 diecezji w całej Polsce.

– Jak ewoluował Dzień Papieski na przestrzeni lat?

– Dzień Papieski, obchodzony od 2001 roku, przeszedł znaczącą ewolucję, dostosowując się do zmieniających się potrzeb i kontekstu społecznego. Obchody zawsze skupiały się na wyrażeniu wdzięczności za pontyfikat Jana Pawła II i promocji Jego nauczania. Z biegiem lat ustabilizowała się formuła obchodów, obejmująca uroczyste msze święte, wydarzenia kulturalne i zbiórkę pieniędzy na Fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Każdy Dzień Papieski ma swój temat , który odzwierciedla aktualne wyzwania i potrzeby Kościoła oraz społeczeństwa. W początkowych latach dotyczyły one pontyfikatu Jana Pawła II. Później, po śmierci Papieża, koncentrowaliśmy się na Jego dziedzictwie. Obecnie Dzień Papieski obejmuje różne aspekty nauczania Jana Pawła II, takie jak rodzina, młodość, starość czy miłosierdzie. Fundacja dostosowuje się do zmian technologicznych, promując wydarzenia i zbiórki funduszy w internecie i mediach społecznościowych. W czasie pandemii COVID-19 wydarzenia przeniesiono do przestrzeni wirtualnej, umożliwiając kontynuację obchodów. I tak Dzień Papieski ewoluował od prostego wyrazu wdzięczności do kompleksowego wydarzenia religijnego, kulturalnego i charytatywnego, które na bieżąco dostosowuje się do zmieniającej się rzeczywistości. Najpiękniejsze jest to, że dzięki Fundacji o św. Janie Pawle II mówi się systematycznie, a nie wyłącznie przy okazji okoliczności rocznicowych.

– Odegrał Ksiądz Prałat ważną rolę w propagowaniu „Iskry Miłosierdzia”. Jak to się stało, że płomień z Łagiewnik trafiał do parafii w całej Polsce, umożliwiając wiernym duchowe połączenie z uroczystościami kanonizacyjnymi Jana Pawła II w Rzymie?

– Wiedząc, że uroczystości kanonizacyjne Jana Pawła II odbędą się 27 kwietnia 2014 roku, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, chcieliśmy w tym dniu zjednoczyć Polaków przy Ogniu Miłosierdzia. Inicjatywa miała dwa wymiary. Pierwszy to przypomnienie i ułatwienie zrozumienia wezwania Jana Pawła II do „rozniecania iskry Bożej łaski” i „przekazywania światu ognia miłosierdzia”, które padło podczas konsekracji Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach w sierpniu 2002 roku. Tu pomocne były udostępnione na stronie internetowej materiały formacyjne i konspekty religii. Drugi wymiar to fizyczne przekazywanie płomienia nazwanego Iskrą Miłosierdzia, z rąk do rąk do parafii na terenie całej Polski – a za ich pośrednictwem do domów wiernych. W tę drogę płomienia aktywnie włączyli się harcerze, fundacyjne Stowarzyszenie Absolwentów, stypendyści i wolontariusze. Świeca z płomieniem przekazywana była już od Niedzieli Palmowej, tak aby w dniu kanonizacji dotarła do wiernych w parafiach i towarzyszyła ich modlitwie.

– Jakie życzenia chciałby Ksiądz Prałat przekazać stypendystom, pracownikom i przyjaciołom Fundacji z okazji jubileuszu?

– Pracownikom i przyjaciołom Fundacji składam podziękowania za stworzenie tego, jakże ważnego przedsięwzięcia. Dzięki nim powstało Dzieło tak ważne dla przyszłości. Dzięki temu wspólnemu wysiłkowi młodzi ludzie łatwiej odnajdą się w dorosłym życiu, zarówno teraz, jak i w przyszłości. Stypendystom życzę zdobywania wiedzy, która pozwoli im spełniać marzenia, a absolwentom, żeby byli inspiracją dla młodszych pokoleń i zachowali w sercach wartości, które przekazała im Fundacja. Gdy odchodziłem na emeryturę, wielu absolwentów rozpoczynało samodzielną drogę zawodową, zakładało rodziny. Owoce Dzieła ukażą się w szerokim zakresie w przyszłości – ale warto na nie czekać.

– Dziękuję za rozmowę.