Brązowa medalistka z Tokio o FDNT: w Fundacji czuć rodzinną...

Byłam stypendystką FDNT jedynie dwa lata i przez ciągłe treningi nie mogłam uczestniczyć we wszystkich spotkaniach, jakie Fundacji oferuje swoim podopiecznym. Jednak nawet w tak krótkim czasie widziałam, że są to okazje do stworzenia silnych i wartościowych więzi – mówi Justyna Iskrzycka. Brązowa medalistka tegorocznych Igrzysk Olimpijskich w Tokio wspomina m.in. czas spędzony w Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

Hubert Szczypek: Na igrzyskach w Tokio zdobyłaś brązowy medal w kajakarstwie klasycznym 500 m. To historyczne osiągnięcie, bo w tej konkurencji Polki nie zdobyły wcześniej medalu.

Justyna Iskrzycka: Zgadza się. Choć z różnych mistrzostw czwórka kobieca przywoziła medale, to same Igrzyska Olimpijskie kończyły się zazwyczaj czwartym lub dalszym miejscem. Przełamałyśmy tę passę. Myślę, że wpłynęło na to nasze zgranie, to że potrafiłyśmy sobie zaufać i stać się jednością. Dużo zależy od samozaparcia, ale też chęci stworzenia prawdziwego zespołu.

Jak wygląda życie religijne podczas Igrzysk Olimpijskich?

To kwestia tego jak ktoś zorganizuje swój własny czas. My umawiałyśmy się z księdzem na Msze św. indywidualnie. Chociaż odbywały się one według harmonogramu – nie mogłyśmy się w niego wpasować. Nie było jednak żadnego problemu, aby ksiądz odprawił Mszę św. specjalnie dla nas – to była tylko kwestia dogadania się.

Co dzieje się teraz – po Igrzyskach Olimpijskich? To czas odpoczynku, czy już przygotowań do kolejnych zawodów?

Obecnie jestem na tzw. „roztrenowaniu” – odpoczywam od treningów, ale dzieje się dużo innych rzeczy, jest wiele spotkań – a w tym wszystkim muszę też znaleźć czas na uczelnię. Kiedy nie trenuję biorę się za książki – te dotyczące kierunku studiów (Zarządzanie w sporcie na AWF Katowice). Na indywidualne lektury niestety nie mam czasu. Nawet jeżeli znalazłaby się jakaś chwila – to nie chcę się „rozdrabniać”. Jeżeli coś robię, to całkowicie się temu poświęcam. W sezonie skupiam się na treningach, po nim biorę się za naukę. Myślę, że wszystko, czego doświadczamy, może nas czegoś nauczyć – jeżeli tylko potrafimy wyciągać wnioski. Ja nauczyłam się, że jeżeli chcemy coś osiągnąć musimy skupić się swoim celu, on musi być priorytetem. Trzeba też umieć zachować równowagę, nie odkładać na bok bliskich, rodziny i znajomych.

Jak przeżywasz to, co dzieje się po Igrzyskach. Wiele osób chce się z Tobą spotkać, odwiedzasz szkoły, w których kiedyś się uczyłaś.

Nigdy nie lubiłam robić szumu wokół siebie, wolałam po prostu robić swoje. Czasem przychodzi zmęczenie – ale to nic złego. Dużo radości daje widok wielu osób, które cieszą się razem ze mną ze spełnienia jednego z moich marzeń. Usłyszałam wiele pięknych słów, których się nie spodziewałam. W obecnym świecie jest dużo nienawiści, zazdrości – często ludzie nie potrafią cieszyć się z sukcesu innej osoby – ja spotykam tych, którzy potrafią cieszyć się szczęściem drugiego człowieka.

Ostatnio widzieliśmy się na spotkaniu ze stypendystami Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, której przez kilka lat byłaś stypendystką. Tam mówiłaś, że „z wiarą można góry przenosić”. Co dla Ciebie oznaczają te słowa?

Podczas tamtego spotkania mówiłam o tym, jak ważna jest wiara w samą siebie i swoje możliwości. Zostałam też wychowana w wierze katolickiej – myślę, że to nauczyło mnie wartości, które są naprawdę ważne w życiu – np. poszanowania dla drugiego człowieka. Wiele z wartości, która daje wiara, są moim zdaniem w dzisiejszym świecie coraz bardziej pomijane.

Podczas spotkania ze stypendystami opowiadałaś o swojej „drodze do marzeń”. Jakim przystankiem na tej drodze była Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”? 

Fundacja była dla mnie okazją do poznania wielu młodych i bardzo otwartych osób. Ludzi, którzy mają marzenia, życiowe aspirację, a ich droga wcale nie jest prosta. Większość osób pochodzi z małych miejscowości, w których siłą rzeczy możliwości są mniejsze, dlatego muszą wytrwale i uparcie dążyć do celu. Myślę, że taka postawa była inspiracją i wsparciem w mojej drodze.

Wiele osób mówiąc o Fundacji używa sformułowania „rodzina”. Zgadzasz się z tym?

Zdecydowanie się tym zgadzam! Tam czuć rodzinną atmosferę. Byłam stypendystką FDNT jedynie dwa lata i przez ciągłe treningi nie mogłam uczestniczyć we wszystkich spotkaniach, jakie Fundacji oferuje swoim podopiecznym. Jednak nawet w tak krótkim czasie – na spotkaniach i wyjazdach, w których udało mi się uczestniczyć – widziałam, że są to okazje do stworzenia silnych i wartościowych więzi.

Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” co roku jest głównym organizatorem Dnia Papieskiego. Jak rozumiesz jego tegoroczne hasło – „Nie lękajcie się!”?

To wezwanie, aby odważnie kroczyć swoją ścieżką, nie ulegać wpływom innych, tylko słuchać własnego serca – podążać za jego głosem, nie zważając na to co mogą mówić lub myśleć inni, ale robić wszystko tak, aby żyć w zgodzie z samym sobą.

Cały wywiad na ekai.pl.

Fot. Janusz Gietka