HOBBY CZY ZAWÓD?

HOBBY CZY ZAWÓD?

Studiować aktorstwo to dla niektórych spełnić swoje największe marzenie, a dla innych zmarnowanie czasu. Ci „inni” najczęściej opierają swoją opinię dotyczącą tego kierunku na wizerunku aktora telewizyjnego, często bez dyplomu, magistra sztuki. Po co zatem ‚marnować’ czas na studia? Otóż, aby rozwinąć w sobie pewną intuicyjną wrażliwość oraz budować warsztat niezbędny do tworzenia sztuki.

Aby dostać się do szkoły teatralnej należy zdać pomyślnie egzaminy wstępne. Zaczynają się one w połowie czerwca i trwają ok. 3 tygodni. W tym czasie kandydat poddawany jest obserwacji fizycznej, psychicznej przez komisje do tego powołane. Sprawdza się również muzykalność, wyczucie rytmu, sprawność dykcyjną, wyobraźnię, znajomość historii teatru, kina. Po kikuetapowej selekcji komisja wybiera „szczęśliwców”, którzy od października zaczną ciężką 4,5 letnią drogę poszukiwań, rozwoju i obalania mitów dotyczących zawodu aktora.Tych wybranych jest maksymalnie 30. Są podzieleni na kilka grup (od 5 do 7 osób), w ktorych przez trzy lata pracują.

Często porównuję naukę w PWST do pobytu w wojsku. Studia pochłaniają znaczną ilość wolnego czasu: trzeba coś poświęcić, aby po kilku latach zebrać plony. Najczęściej poświęca się inne zainteresowania, starych znajomych, częste wizyty w domu. W zamian przesiaduje się w sali prób, na scenie, ze znajomymi z uczelni. Szkoła teatralna jest uczelnią nieco odizolowaną od reszty. Studenci żyją własnymi problemami, uczęszczają swoimi ścieżkami, nie intergują się z pozostałymi studentami z miasta. Oczywiście są wyjątki – jednak trzeba wybierać: albo sumiennie pracować nad sobą, albo imprezować i skończyć szkołę z poczuciem niespełnienia.

Najważniejszym narzędziem aktora jest jego ciało. Później intuicja i wyobraźnia. Nad tym pracuje się podczas studiów: taniec, szermierka, akrobatyka, stepowanie to tylko niektóre przedmioty mające poszerzyć świadomość studentów. Do tego dochodzą: solfeż, chór oraz wiersz, piosenka, sceny. Zajęcia odbywają się planowo od poniedziałku do soboty, często trwają od 8:00 do 21:00 z przerwami pomiędzy, jednak aby móc przygotować się do sesji studenci często próbują poza godzinami pracy: spotykają się na próby nocami, w wolnych chwilach. Takim sposobem studiowanie zaczyna zajmować prawie cały tydzień. Sesja bowiem to szerego egzaminów praktycznych: od krótkich egzaminów z wiersza, prozy po te będące całością spektakle przygotowywane podczas scen. Zaliczenie sesji następuje po obejrzeniu wsystkich egzaminów. Zbiera się Rada Artystyczna, która podejmuje decyzję o ocenach oraz decyduje, kto otrzyma brak wpisu na kolejny semestr. Lenistwa się nie toleruje.

Im dłużej studiujesz i próbujesz wytworzyć określony stan emocjonalny, tym mniej czasu potrzebujesz na uzyskanie optimum. Dzięki temu, z roku na rok, próby MOGĄ być któtsze – wszystko zależy od partnera, gdyż proces zgłębiania poziomów swoich emocji jest kwestią indywidualną. Szkoła ma za zadanie przygotować nas do pracy w teatrze, oswoić z tremą podczas castingów, pracy z kamerą. Na wszystko jest czas, trzeba tylko czerpać garściami i przetwarzać, i przetwarzać…

Taki tryb nauczania trwa trzy lata. Czwarty rok studiów to rok dyplomowy: studenci nie mają już zajęć, lecz przygotowują z reżyserem spektakl, który będzie ich dyplomem. W zależności od możliwości finansowych dyplomów może być więcej. W ósmym semestrze student musi wybrać temat pracy magisterskiej oraz promotora, aby później móc uzyskać tytuł magistra sztuki aktorskiej.

Po skończeniu studiów następuje okres poszukiwań pracy, rozmów z reżyserami, dyrektorami teatrów. Najczęściej tylko kilkoro z tej szczęściwej 30-tki znajduje pracę w zawodzie. Pozostali mogą tylko żałować,
że w czasie studiów wystarczająco nie pracowali, rozwijać swoje umiejętności poza szkołą, lub zakładać prywatne teatry.

Są też tacy, którzy praktykę zawodową zdobywają już w czasie studiów. Tych jest bardzo niewielu. Studenci biorą udział w serialu, grają w filmie lub w teatrach, jeżeli wygrają casting na rolę. Aby móc wziąć udział w danym przedsięwzięciu artytycznym, muszą uzyskać zgodę Dziekana uczelni.

Studiowanie aktorstwa zmienia człowieka. To jest jak operacja oczu, po której nigdy już nie będziesz widział tak jak wcześniej. Świat jest inny, ludzie sa inni. Czy warto ryzykować i podążać za pasją wiedząc, że po 4 latach można się obudzić z tego fantastycznego snu i wrócić do rzeczywistości szukając pracy w innej branży? Sądzę, że tak. Trzeba tylko mocno wierzyć, dążyć do celów, często poświęcać coś kosztem czegoś, aby później cieszyć się swoją pasją. Będąc na 3. roku dostałem rolę w teatrze. W wakacje rozpącząłem próby. Premiera niebawem. Za pół roku zaczynam pracę nad kolejnym spektaklem. Rozpocząłem drugi kierunek: wokalistykę jazzową, mam swój zespół, koncertuję, piszę teksty, uprawiam sporty. I mam w tym wszystkim czas dla siebie, dla starych znajomych, którzy kiedyś odłożeni na bok, teraz zrozumieli powody mojej nieobecności wśród nich. Jestem szczęśliw, bo robię to, co kocham. Aktorstwo staje się moim zawodem, spiewanie również. Gdy wychodzę na scenę, czuję gdzieś w sobie, przypływ energii, takie ciepło, że mogę coś ludziom powiedzieć. Że jestem kolejnym kapłanem sztuki, następcą tych Greków sprzed kilku tysięcy lat, którzy rozpoczeli spotkania nazwane teatrem. Wiem, jednak, że przypłaciłem ten sukces, wieloma nieprzespanymi nocami, pracą nad sobą, ćwiczeniami w samotności. I nadal to robię, lecz zajmuje mi to mniej czasu i wreszcie mogę poświęcić się innym sprawom. Świat jest tak piękny, że nie warto siedzieć przed komputerem, tylko obserwować. Tak właśnie: aktorstwo to przede wszystkim umiejętność wnikliwej obserwacji: partnera, otoczenia, zachowań, sytuacji i przetwarzania zapamiętywania, aby móc się utożsamić z kreowaną postacią. Jeżeli lubisz przygody, fascynuje Cię świat fantasy, dołącz do grona utalentowanych atystów i podróżuj. Tylko pamiętaj, paliwem jest tutaj zapał i ciężka praca, a lenistwo powoduje upadek i powrót do dawnego świata.

Idziesz w to?

Dominik Rybiałek, 22 lata, PWST im. Ludwika Solskiego w Krakowie, Krakowska Szkoła Jazzu i Muzyki Rozrywkowej.